Blog > Komentarze do wpisu
Psychologia w pracy zarządcy

Aby wytrwać na rynku zarządzania nieruchomościami, trzeba umiejętnie ustawić sobie relacje z właścicielami nieruchomości. Już tylko dla jednej nieruchomości tzw. "stroną" dla zarządcy może być 30 osób, a równie dobrze 100, czy 200. Wyobraźni niewtajemniczonych pozostawiam to jakie spektrum ludzkich zachowań, charakterów, przekonań, może taka grupa posiadać i jak może to demonstrować. Sztuka polega na tym, aby realizować swoje cele /zawarte w umowie o zarządzanie/, a równocześnie z tą daną społecznością jakoś współdziałać. Celowo używam słowa "jakoś", bowiem nie ma opcji, aby wszyscy byli zadowoleni. Zawsze znajdzie się ktoś kto jest niezadowolony.

Taki statystyczny niezadowolony to najczęściej: świeżo upieczony emeryt (do 2 lat od przejścia na emeryturę), osoby samotne, nie będące w związkach lub którym pożycie małżeńskie się nie układa, czasem młode mamy (przeważnie te które "siedzenie" w domu źle znoszą), małżeństwa bezdzietne. Bardzo rzadko się zdarza, a przynajmniej w mojej firmie, żeby był to ktoś poza tą grupą. Widzimy więc, że aktywność we wspólnocie mieszkaniowej tych osób podszyta jest dużą frustracją. Zawsze staramy się z informacji otrzymanej od takiej osoby wyłuskać fakty, choć przyznać należy, że zazwyczaj towarzyszy im duży ładunek emocji i jest to nie lada sztuką. Znamienne jest to, że po ustaniu czynnika frustrującego (emeryt znajduje zajęcie, osoba samotna partnera itp) atmosfera się poprawia, a uwagi robią się merytoryczne. Osobną kategorią są osoby, które maja problemy psychiczne, a które również jak magnes lgną do zarządców. Tutaj z kolei należy wykazać się dużą ostrożnością i delikatnością.

Znawcy tematu nie znaleźli w grupie niezadowolonych tzw. "specjalistów", a więc prawników, księgowych, budowlańców itp., którzy bywa, że aktywizują się we wspólnotach mieszkaniowych. Z perspektywy lat wiem, że każdego specjalistę można przekabacić na swoją stronę, a precyzyjniej, aby jego energia działała na korzyść wspólnoty mieszkaniowej. Trochę to zajmuje czasu, jednak efekt jest zazwyczaj bardzo dobry. Najczęściej konfrontacja z otoczeniem formalno-życiowo-prawnym wspólnot mieszkaniowych, ściąga ich na ziemię i trzy razy się zastanowią zanim powiedzą publicznie o jakimś nowym pomyśle. Czasem bywa, że zaangażowanie we wspólnotę mieszkaniową ich przerasta i usuwają się do cienia. Bardzo cenię sobie jednak takie osoby we wspólnotach, bo dzięki nim wspólnota mieszkaniowa ma szansę wiele osiągnąć, a zarządca także od nich wiele nauczyć. 

sobota, 25 lipca 2015, safira2010

Polecane wpisy

  • Wracam na fali śmieci!

    Postanowiłam powrócić do moich zapisków. Tyle się dzieje, że chcę to utrwalić. Ba! Muszę nawet, bo mam nieodparte wrażenie, że żyję w niezwykłych czasach. Niech

  • Prawda inaczej

    W mojej pracy widać bardzo jaskrawie pewne ludzkie przywary, które najchętniej byśmy nie eksponowali. Najbardziej drażni mnie kłamstwo. Niestety jest mi dane ob

  • Telefon komórkowy

    Miałam okazję poznać paru zarządców, którzy pracują w tym fachu już wiele lat. Zastanowiło mnie jedno -wszyscy są bardzo znerwicowani. Po bliższym poznaniu wyzn

  • Zebranie wspólnoty

    Nie lubię uczestniczyć w zebraniach wspólnot. Trochę nawiedzonych a często popis pieniactwa, wylew frustracji młodych ludzi, takich którzy chyba źle sa trakto

  • Wybór zarządcy - część trzecia - wybór najtańszej oferty

    Po tym jak już wiedzieliśmy, że wirtualny zarządca lub administrator to porażka postanowiliśmy w drodze zaproszeń do składania oferty wyłonić administratora, kt

Komentarze
2017/10/18 11:36:13
Mam dobre doświadczenia z www.mmp.net.pl, jeśli chodzi o sprzedaż nieruchomości. Polecam!